Founderzy często zakładają, że wycena to funkcja produktu i trakcji. To prawda, ale niepełna. Wycena jest też funkcją tego, kto patrzy na spółkę i do czego ją porównuje. Zmiana geografii potrafi zmienić jedno i drugie — bez zmiany choćby jednej linijki kodu.
Skąd bierze się różnica
Nie chodzi o magię „szwajcarskiego adresu”. Chodzi o kilka konkretnych mechanizmów, które działają razem:
- Punkt odniesienia inwestora. Szwajcarski fundusz porównuje Cię do spółek wycenianych w twardej walucie i na globalnym rynku, a nie do lokalnej konkurencji. Ta sama trakcja ląduje w innym przedziale.
- Głębszy kapitał. Więcej kapitału na rundę oznacza większą konkurencję o dobre spółki, a konkurencja podbija wyceny.
- Waluta i stabilność. Przychody i wycena w silnym franku mają inny ciężar niż w walucie bardziej zmiennej.
- Sygnał wiarygodności. Szwajcarska struktura skraca dystans w rozmowach z klientami korporacyjnymi i późniejszymi inwestorami.
Prosty przykład (hipotetyczny)
Załóżmy, że sprzedajesz 15% udziałów w rundzie zalążkowej. Ten sam zespół, ten sam produkt — różni się tylko baza:
- Polska
- Wycena po rundzie 2,0 mln CHF. Pozyskujesz 300 000 CHF, a Twój udział (85%) jest wart 1,7 mln CHF.
- Szwajcaria
- Wycena po rundzie 4,0 mln CHF. Pozyskujesz 600 000 CHF, a Twój udział (85%) jest wart 3,4 mln CHF.
- Koszt wejścia
- Polska: rzędu 1 000–2 000 CHF. Szwajcaria: 2 000–5 000 CHF jednorazowo plus 20 000 CHF kapitału, który zostaje w Twojej spółce.
Efekt: przy tym samym rozwodnieniu (15%) w Szwajcarii pozyskujesz ok. 300 000 CHF więcej gotówki, a Twój udział jest wart ok. 1,7 mln CHF więcej — kosztem kilku tysięcy franków wyższych opłat na starcie. To właśnie jest dźwignia geografii.
Czego to nie oznacza
To nie jest obietnica, że „przenieś spółkę i wycena wzrośnie x-krotnie”. Słaby produkt zostanie słabym produktem w każdym kraju. Geografia jest dźwignią, a nie dźwignią z niczego: wzmacnia realną wartość, którą już budujesz, i ustawia ją przed właściwą publicznością.
Jest za to jedną z najtańszych dźwigni, jakie masz. Nie wymaga nowej technologii ani lat pracy — wymaga właściwej struktury i właściwych kontaktów.
Kiedy to ma sens
Najwięcej zyskują zespoły, które:
- mają już produkt i pierwszą trakcję (jest co wyceniać),
- planują rundę w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy,
- celują w rynek międzynarodowy, nie tylko lokalny.
Jeśli to Ty — warto policzyć, jak wygląda ta sama runda z drugiej strony granicy. A do Zurychu z Wrocławia jest bliżej, niż się wydaje: jeden dzień jazdy.
Wyceny zależą od wielu czynników i zmieniają się w czasie. Powyższe to obserwacja rynkowa, a nie obietnica konkretnego wyniku ani porada inwestycyjna. Przykład liczbowy jest czysto poglądowy — przyjęte kwoty służą wyłącznie ilustracji i niczego nie gwarantują.